Trzeci odcinek “Wywiadu z Blogerem” przed Wami. Przepytywaną bohaterką jest Ela, autorka bloga Haque.pl. Wywiad oczywiście wyszedł super, oczywiście dzięki Eli, która nie dość, że wyczerpująco odpowiedziała na wszystkie pytania to jeszcze poprawiła literówki. Moje literówki. I inne błędy. Ja natomiast przeczytałem całego jej bloga. I zadałem pytania. Oto one. 

- W jednym z ostatnich tekstów napisałaś o swoim powrocie do pracy po 9 latach. Ja przez ponad rok pracy w domu dostrzegłem jak wiele różnych dziwnych (by nie powiedzieć patologicznych) zjawisk ma miejsce w różnych firmach (a odwiedziłem w tym czasie firmy w całej Polsce), jakimi bzdurami przejmują się zestresowani ludzie, etc. Jak wyglądał Twój powrót do pracy, co Ty dostrzegłaś? (Z ”nieciachnięcia banana” wytłumaczysz się później :))

ElaŚwietne pytanie na początek. Gdybym chciała być szczera, prędko pożegnałabym się z nową pracą (taki żarcik). Odpowiem Ci tak ogólnie, bo w obecnej pracy staramy się unikać patologii i tworzyć rodzinną atmosferę. Ale w życiu w kilku miejscach już pracowałam. Poszłam do pracy zaraz po maturze. Dużym zaskoczeniem dla zielonej, niewinnej mnie był fakt, że ludzie mają problem z graniem do jednej bramki. Zwyczajnie, zamiast współpracować, usiłują podgryzać się wzajemnie. Rozumiem, że można się nie lubić i jest to pewien problem, gdy trzeba ze sobą spędzać kilka godzin dziennie, ale dorośli ludzie powinni umieć pewne rzeczy rozgraniczyć. Jeśli ludzie współpracują i przejawiają podstawową życzliwość względem współpracowników, reszta idzie gładko. A gdyby próbować porównywać freelancing i etat, to… wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma. Trudno przestawić się z jednego trybu pracy na drugi.

- Czytając lead tekstu ”Infantylne baby”, myślałem, że pomimo tytułu przeczytam artykuł o tym, że ”samiec Twój wróg”, a te ”infantylne baby” infantylne są dlatego, że wierzą, że jest nadzieja dla płci brzydszej. A tymczasem niespodzianka. Z drugiej strony, czytając teksty dotyczące dzieci, można dojść do wniosku, że miękniesz mocno (przynajmniej takie odniosłem wrażenie). No to jak to z Tobą jest?

Mięknę. To jest taka choroba, która dotyka dzieciatych – zmiękczenie rozsiane. Rzadko jest uleczalna. Gdy piszę o swoich dzieciach, jestem w roli matki, czyli trochę miękka. Ale nie bardzo. Daleko mi do matki, która mówi do sąsiadki “Zjobiliśmy dziś ładną kupkę”. Matką jestem raczej wymagającą (choć wyrozumiałą). Uważam, reasumując, że nie popadam w skrajności. Jestem kobietą, która kocha swoje dzieci, ma dla nich wiele serca, rozczulają mnie. A z drugiej strony nie powiem nigdy, że sensem życia kobiety jest bycie matką, że bezdzietna kobieta nie jest prawdziwą kobietą, że kobieta robiąca karierę to zła matka czy innych tego typu bzdur krążących w eterze. Nie chcę, żeby dzieci były ”całym moim światem” – taki, wiesz, slogan, który wiele kobiet przyjmuje za własne credo. Kobieta nie powinna ograniczać się tylko do funkcji prokreacyjnej, powinna robić wiele więcej, a przede wszystkim rozwijać się, by nie okazało się, że dzieci dorosły, a ona została na etapie ładnej kupy, mleczaków, kokardek, różu, tęczy i jednorożców.

- Pozostańmy jeszcze przy kobietach. Jest taki dowcip: Bóg mówi do faceta: – Spełnię twoje życzenie. Facet mówi: – Chcę autostradę z Europy do USA. Bóg: – Chyba cię pogięło, coś innego. Facet: – Chcę zrozumieć kobiety. Bóg: – To ile pasów ma mieć ta autostrada?? Wiem, że jest to zadanie karkołomne, ale chciałbym poznać odpowiedź na pytanie, które sama w swoim tekście sprowokowałaś, a więc dlaczego ”wciąż tęsknicie, wciąż Wam czegoś brak, wciąż nienasycone”?

Bo jesteśmy skomplikowane. Koniec. A szerzej? Akurat jako mężczyzna powinieneś doskonale rozumieć ten aspekt kobiecości. Mężczyźni patrzą głęboko w oczy swojej ukochanej, a za chwilę patrzą głęboko w dekolt przechodzącej obok obcej kobiecie. Kochają małe cycuszki swojej partnerki, a jednocześnie chcieliby zatopić twarz w obfitym biuście sąsiadki. Lubią poukładanie i pragmatyzm swojej wybranki, ale z rozrzewnieniem wspominają tę szaloną Ankę ze studiów. Kobiety, jak wiadomo, są jeszcze bardziej skomplikowane niż mężczyźni. Te z prostymi włosami zazdroszczą koleżankom loków, lokowane marzą o prostych włosach. Na każdym etapie życia praktyczny wydaje nam się inny typ faceta. Ba! nawet w różnych sytuacjach życiowych przydałby się inny. Ale tak jak żadna kobieta nie jest w stanie spełnić w stu procentach wszystkich wymagań i fantazji mężczyzny, tak nie ma mężczyzny, który by potrafił w pełni dogodzić kobiecie. Nie przeszkadza nam to jednak kochać swoich mężczyzn… Albo nie – wtedy rozstanie, wymiana na lepszy model i tyle. Takie jest życie.

- ”Jestem zwolenniczką legalizacji marihuany i przeciwniczką jej palenia” piszesz w jednym z tekstów. Uważasz, że Polska powinna, tak jak Kolorado, zalegalizować marihuanę? Czy ewentualne korzyści nie okażą się mniejsze niż koszty?

Korzyści będą większe. Powinniśmy zalegalizować marihuanę, żeby budżet czerpał zyski ze sprzedaży, żeby móc kontrolować rynek i jakość marihuany, żeby ułatwić dostęp tym, którzy potrzebują jej w celach medycznych i żeby uzależnionym ułatwić dostęp do pomocy. W tej chwili nie ma żadnych korzyści, są same koszty. Zero edukacji w tym temacie, tylko durna gloryfikacja albo bezwzględne potępienie, a i tak wszyscy, którzy potrzebują, mogą ją mieć. Ale nawet ci, którzy potrzebują jej w celach medycznych, ryzykują, że kupią jakiegoś doprawionego skuna. Do kitu.

- Nieczęsto u blogerów, którzy na co dzień nie zajmują się polityką, można znaleźć tekst z jawną polityczną deklaracją. Wspierasz Twój Ruch. Dlaczego uważasz, że akurat ta partia cokolwiek zmieni? Janusz Palikot potrafi dość radykalnie zmienić poglądy, co w przypadku polityka powinno niepokoić.

Polityka żywo mnie interesuje, na pewno bardziej niż przeciętnego zjadacza chleba. Piszę o społeczeństwie, czasem o polityce, więc taka deklaracja musiała się pojawić. Kto miałby coś zmienić, jeśli nie Twój Ruch? Wszystko już było, wszyscy inni mieli już swoją szansę. Nie ma na scenie politycznej innej formacji, która miałaby mi coś do zaoferowania. Nawet SLD, na którym się wychowałam. TR to najbardziej pracowity klub w sejmie. Konsekwentnie realizują program (bardzo sensowny, rozwojowy, przemyślany), czyli tak zwane obietnice wyborcze, zgłaszając świetnie dopracowane projekty ustaw do laski. Ale trudno oczekiwać, żeby te ustawy popierali przeciwnicy i tym samym dokładali cegiełki do kapitału politycznego TR. Efekt jest taki, że projekty TR są odrzucane, potem niemal identyczne, tylko autorstwa PO, lądują na głosowaniu i są przyjmowane. A czas i pieniądze podatników są marnowane, bo można było przyjąć projekt TR i zająć się kolejnymi sprawami. Gierki ważniejsze. Dlaczego zmiana poglądów Palikota miałaby być niepokojąca? W zasadzie nie wiemy, jakie poglądy mają poszczególni politycy. Nawet nie musimy tego wiedzieć, a oni nie muszą mieć poglądów zbieżnych z programem partii, w której grzeją stołek. Mnie interesują czyny, realizowany program, a nie poglądy, czy ktoś się modli, czy wciąga. Palikot może być rozmodlonym katolikiem, byle nie próbował wprowadzić czterech lekcji religii w szkole. Przestańmy rozliczać polityków z tego co mówią, zacznijmy rozliczać ich za działania. Inaczej sami będziemy wychodzić na debili, którzy kolejny raz dali się zrobić w dzwona.

- Przyznałaś na blogu, że piszesz książkę. Możesz powiedzieć coś więcej na jej temat?

To powieść. Pewnie bardziej dla kobiet, przez wzgląd na kobiecą tematykę. Mam nadzieję, że uda mi się w niej zawrzeć coś więcej, niż tylko ciekawą historię. Jako że jestem zaangażowana emocjonalnie, a czasem nie tylko emocjonalnie, w zawiłości dotyczące miejsca kobiety w życiu społecznym, dlatego założyłam, że moja książka musi mieć tę dodatkową, nierozrywkową warstwę. Muszę walczyć o kobiety. Wy sobie walczcie o siebie.

- Do czego służy Ci blog? To miejsce, w którym po prostu możesz się wypowiedzieć czy element promocji siebie i swojej działalności zawodowej? Co sądzisz o budowaniu wizerunku w internecie?

Obecnie blog to mój megafon. Wcześniej różnie traktowałam swoje blogi, ale teraz to zdecydowanie miejsce, gdzie mogę i chcę wyrażać swoje poglądy, spostrzeżenia, myśli, opinie na tematy ogólne, aktualne i nieaktualne i docierać z tymi moimi rozważaniami do większej liczby ludzi, niż zmieści się przy moim stole. Był moment, kiedy zamierzałam prowadzić blog tylko po to, by właśnie promować siebie jako copywritera. Ale ileż można pisać o pisaniu? Budowanie wizerunku w internecie to bardzo ważna rzecz, zwłaszcza jeśli działa się szerzej niż w promieniu kilometra wokół warzywniaka. Ja nie jestem w tym dobra, więc olałam i niczego nie buduję.

- Gdybyś miała wskazać najlepszą i najgorszą decyzję, którą podjąłeś jako bloger to?

Najlepsza i najgorsza decyzja w moim przypadku to sprzeczności wykluczające się wzajemnie. Najgorsza decyzja to likwidacja pierwszego bloga, który założyłam kilka lat temu. Potem nastąpiła seria kombinacji z innymi blogami. Ale tak ogólnie nie dziwi mnie wcale, że narobiłam takiego zamieszania. Po prostu cała ja. Najlepszą decyzją było rozpoczęcie prowadzenia bloga pod własnym nazwiskiem. Gdyby nie ta najgorsza decyzja, nie mogłabym podjąć najlepszej. Bo wcześniejsze blogi pisałam pod pseudonimami.

- W jaki sposób pracujesz nad tekstem? Wybierasz temat i dopieszczasz artykuł czy pojawia się pomysł, piszesz i publikujesz?

Kiedyś było tak, że moja praca nad tekstem zaczynała się od wymyślenia tematu. Tak było na początku istnienia obecnego bloga. Nie byłam wtedy przekonana, czy na pewno chcę go pisać. Teraz, kiedy robię to z ogromną przyjemnością, moja praca nad tekstem to głównie znalezienie czasu i warunków, by go napisać. Przewodnia myśl pojawia się znienacka. Staram się takiej nie ignorować, notuję ją. I kiedy mam kilka chwil, po prostu siadam i obudowuję tę główną myśl innymi, mniejszymi myślami. Tak powstaje szkic, a mój szkic to praktycznie wersja ostateczna. Potem tylko jakieś przecinki, literówki. I publikuję od razu, bez – tak zachwalanego przez niektórych – leżakowania. Jeśli temat wymaga zdobycia informacji, douczenia się, robię to. A wtedy praca nad tekstem na blog wygląda zupełnie tak, jak praca nad tekstem komercyjnym.

- O czym nigdy nie napiszesz? Masz jakieś tematy tabu?

Z pewnością nie ograniczają mnie żadne tematy tabu, które przychodzą na myśl, gdy myśli się o tabu. Nie boję się żadnej tematyki. Ale na moim blogu nie znajdzie się coś, czego nie życzyłaby sobie upubliczniać rodzina. Gdy przyjdzie mi do głowy napisać coś bardzo osobistego, najpierw zapytam o zdanie moich chłopaków.

- Jak odbierasz blogosferę? Czy mogłabyś wyróżnić coś, co Ci się w niej szczególnie podoba i irytuje?

Blogosfera dla mnie nie istnieje. To znaczy są grupy blogerów, które znają się, spotykają. Pewnie takich gron jest więcej niż się spodziewam. Ale trudno wszystkich blogerów wsadzić do jednego worka i ten worek nazwać blogosferą. I właśnie to w blogerach mi się podoba – że są tak różni, zdeterminowani, trudni do zdefiniowania i ogarnięcia. To samo – cha cha cha – nie podoba mi się w tym środowisku. Powszechność. Momentami można odnieść wrażenie, że każdy pisze. A na domiar złego ten każdy jest święcie przekonany, że pisać potrafi i powinien, bo to modne i fajne. Przez to przeżywam ciężkie chwile. Bo kiedy wchodzę na blog szesnastolatka, który porywa się z motyką na słońce, podejmując mega trudne tematy i czytam tam porady typu ”Jak czujesz, że łapiesz depresję, przestań się smucić. Jeśli uważasz, że masz anoreksję, zacznij jeść zdrowo” to ogarnia mnie czarna rozpacz.

- Jak Twoim zdaniem bloger powinien reagować na – wybacz mi to słowo – hejterów?

To dla mnie nie podlega dyskusji. Jeśli czyjaś wypowiedź boli blogera, obraża, ten ma prawo ją usunąć, a autora pożegnać z grona czytelników. Kwestią jest tylko to, co kto nazywa hejtem. Są tacy wrażliwcy, dla których hejter to ktoś, kto ma odmienne zdanie. Myślę, że tak delikatne osoby nie powinny decydować się na upublicznianie swoich wypowiedzi i poglądów.

- Jak Twoim zdaniem będzie wyglądało dziennikarstwo w perspektywie kolejnych powiedzmy 10 lat?

Myślę, że zostanie garść naprawdę dobrych, rzetelnych dziennikarzy, starających się dotrzeć głębiej. Reszta będzie klepać newsy.

- A jak będzie rozwijała i zmieniała się blogosfera na przestrzeni kolejnych lat?

Szczerze mówiąc, nie mam pojęcia. Tli się we mnie przekonanie, że w najbliższym czasie nie zmieni się nic, co najwyżej skład czołówki najbardziej poczytnych, popularnych – bo jak wiadomo, do tej czołówki wkrótce dołączę.

- Czy blogerzy są zdolni do zmieniania rzeczywistości i wpływania na firmy czy to jednak nadal domena mediów tradycyjnych ze wskazaniem na telewizję?

Nie słyszałam, żeby ktoś groził interwencją blogera. Na oporną firmę tudzież urzędnika raczej napuszcza się Uwagę czy Interwencję. Wyobrażasz sobie taką sytuację? Firma oszukuje klientów, jeden z nich orientuje się, że został oszukany i żąda zwrotu kasy. Właściciel odmawia. Na co on ”Uważaj pan, jutro napisze o was Kominek!” Jakoś słabo to widzę. Według mnie blogerzy nie wpływają na firmy. Ale na konsumentów już trochę tak. Kwestią pozostaje tylko zasięg. Każdy z nas, ludzi, oddziałuje na kogoś. Tylko niektórzy mają małego… znaczy mały megafon. Nie trzeba być blogerem, żeby mieć dużego.

- No dobra, to powiedz dlaczego ”nie ciachnęłaś synowi banana”? :)

Bo nie ja go szykowałam do szkoły :) A trzeba bananowi naciąć końcówkę, żeby się łatwiej otwierał. Nie powiedział o tym tacie. Jest taki dowcip. “Mamo, gdzie moje majtki? Mamo, gdzie mój zeszyt? Mamo, gdzie moje kanapki? Mamoo, gdzie moja piłka? Mamo, gdzie moje buty? Tato, gdzie mama?” Dotychczas było właśnie tak, więc przyzwyczajenie zrobiło swoje i dostałam ochrzan za coś, co nie leżało w mojej gestii.

- I na koniec – kto następny powinien zostać przepytany?

Chętnie poczytam, jak maglujesz Anię z www.aniamaluje.com.

Marek Molicki, od 1998 roku związany z branżą online. Regional Manager w Gemius SA, właściciel Popkultury, w ramach której doradza firmom które chcą osiągnąć sukces w Internecie. W przeszłości zarządzał m.in. Kultura.yoyo.pl, CGM.pl, Chip.pl oraz odpowiadał za działania online w firmach Cenega i CDP.pl (ex CD Projekt) Więcej o autorze

12 Komentarze

  1. No nie da się ukryć, wybrałaś idealnie :) Jak tak dalej pójdzie to pod koniec roku wydam książkę z fajnymi wywiadami z fajnymi blogerami :)

  2. Bardzo ciekawy wywiad. Chętnie go przeczytałam, bo ten blog uważam za jeden z najbardziej interesujących w blogosferze. A autor zadał niebanalne pytania.Serdecznie pozdrawiam.

Odpowiedz: