Finał programu X-Factor w niedzielę, ale ja podsumowanie napisze już teraz. Bo wiem kto wygra.

Przyznam, że nie przemawiał do mnie ten program na początku. W ogóle kiedy zobaczyłem zwiastuny miałem wrażenie, że ktoś w TVN doszedł do wniosku: “W Mam Talent było dużo śpiewających, tam się nie zmieścili, zróbmy nowy format tylko dla śpiewających. A poza tym Polsatowi Idol się udał”.

Patrzę na pierwszy odcinek i widzę trzy różnice między Mam Talent a X-Factor. W jury zmieniły się dwie osoby. Zamiast dwóch prowadzących jest jeden (którego bardzo lubię w programie  “Wstajesz i wiesz” w TVN24). Uczestnicy mogą tylko śpiewać, nie mają szans magicy, gimnastycy ani nawet akordeoniści.

No dobra, patrzę na to jury. Kuba Wojewódzki - ok, człowiek na miejscu choć eksploatowany w telewizorze do granic wytrzymałości. Ja go akurat lubię więc mi nie przeszkadza. Poza tym to człowiek, który w szołbizie sporo osiągnął. Młodsi mogą nie pamiętać, ale Kuba ma na koncie sukces magazynów Brum i Plastik, a także organizację jednej edycji festiwalu w Jarocinie, która przez wielu uznawana była za duży sukces. Natomiast kolejne dwie osoby…

No dobrze, za Czesławem przemawia to że jest muzykiem. Choć kiedy pieje z zachwytu nad swoim podopiecznym kiedy ten fałszuje niemiłosiernie, to wystawia na szwank swoją markę. Nawet jeśli robi to w interesie swojego podopiecznego.

Natomiast Maja Sablewska jest w tym programie nieporozumieniem. Jeśli w programie musiał pojawić się manager (co ma sens), to naprawdę są w branży ludzie z sukcesami (mamy w kraju takich, choć nie wszyscy są Polakami)  Maja Sablewska była managerem Dody (zwolniła ją), Edyty Górniak (zwolniła ją) i Mariny Łuczenko (zwolniła ją).

Kiedy Sablewska przejmowała Dodę, ta była już znaną wokalistką. I jeśli dobrze pamiętam, to zespół Virgin miał więcej przebojów niż Doda solo. Maja Sablewska nie jest też zwierzęciem telewizyjnym, co widać za każdym razem kiedy jest prowokowana przez Kubę Wojewódzkiego. Po prostu nie znajduje uzasadnienia dla jej obecności w tym programie. Podobno jej wielkim zwolennikiem jest Edward Miszczak, a jeśli to prawda to w następnej edycji Maja pojawi się na 100%.

No i tak mi się nie podobało, że obejrzałem prawie wszystkie odcinki. Cóż…

Ostatecznie do finału trafiła trójka osób, która dają radę na scenie. Osobiście uważam, że powinien wygrać Michał Szpak, który jest kompletny. Wychodzi na scenę i śpiewa każdą piosenkę. Ma do tego pomysł na siebie, który jest kontrowersyjny, a miliard przykładów dowodzi, że taki pomysł w połączeniu z talentem to sukces murowany. (Kto nie wie kim jest Lady Gaga ręka w górę).

Mogłaby wygrać Ada Szulc bo jest ładna i fajnie śpiewa (choć momentami wyje jak Katie Melua, a ja na tą artystkę jestem troszeczkę uczulony). W jej przypadku chyba lepiej jeszcze popracować i poszukać odpowiedniego kierunku. W tym momencie jest niezła wokalistka, która ma szansę pojawić się i zniknąć jak kilka innych “utalentowanych śpiewających dziewczyn odkrytych w programach tv”.

Ale oni nie wygrają.

Wygra Gienek Loska, który z całej trójki jest najmniej wszechstronnym wokalistą. (A jeśli jest, to bardzo skutecznie to ukrywa). Nie twierdzę, że jest złym choć zdarzyło mu się fałszować. Nie twierdzę, że nie ma głosu, bo jak najbardziej ma. Ale jak to mawiał (a właściwie dopisywał w scenariuszu) Roman Wilhelmi czasem trzeba “przypierdolić i odpuścić”. W muzyce też. A może nawet bardziej. Najważniejszą częścią muzyki jest cisza.Tymczasem Gienek Loska chyba nie potrafi zaśpiewać spokojnie dłużej niż 5 sekund.

Ale Gienek Loska ma inny atut. Gienek Loska jeszcze chwilę temu zarabiał na ulicy, Gienek Loska przyjechał do Polski i udało mu się.  Spełnia sen wielu ludzi o sukcesie, o american dream w polskich realiach. W końcu ktoś nie musiał z Polski wyjeżdżać, żeby coś osiągnąć. Wręcz przeciwnie, musiał do Polski przyjechać. Mieszka w warunkach znanych milionom ludzi – niewielkie mieszkanie w bloku. Jest człowiekiem po przejściach, ale wyciągnął wnioski i zmienił się. Jest nieco arogancki, ale ta arogancja wynika z chęci bycia nonkonformistą, a nie z braku kultury. Ma żonę i córkę. Nie jest kontrowersyjny jak Michał Szpak, ani ładny jak Ada Szulc.

Czy to jest ten poszukiwany Factor-X?  Mimo, że stylistyka rockowa jest mi najbliższa, mam wrażenie że nie.

PODOBNE ARTYKUŁY

Brak komentarzy

Odpowiedz: