Obejrzałem wczoraj film dokumentalny “Zdobyć miasto”. Wnioski mam dwa – Ewa Ewart jest nadal mistrzynią reportażu, a Powstanie Warszawskie do końca życia będzie wzbudzać we mnie te same emocje. 

Nie jestem w stanie zliczyć ile książek o Powstaniu Warszawskim przeczytałem, ile filmów o PW widziałem i w końcu ile dyskusji przeprowadziłem. Rozmawiałem z Powstańcami, z historykami, a także ze zwykłymi ludźmi takimi jak ja, dla których Powstanie Warszawskie jest ważne. Mogłoby wydawać się, że w pewnym momencie temat tak eksploatowany jeśli nie obojętnieje to przynajmniej podchodzi się do niego mniej emocjonalnie. Nic z tych rzeczy.

Wcześniej w tym roku widziałem film “Powstanie Warszawskie” (pisze o tym tu). Film wgniótł mnie w fotel, a kino opuszczałem (jak wszyscy z resztą) w milczeniu. Z niecierpliwością czekam na “Miasto 44″, to już we wrześniu. Tymczasem wczoraj obejrzałem “Zdobyć miasto”, dokument Ewy Ewart.

Po pierwsze takie filmy mają w moim przypadku działanie terapeutyczne. Tak, terapeutyczne. Zawsze kiedy wydaje mi się, że mam jakiś kłopot czy zmartwienie, wystarczy że posłucham Powstańców albo przypomnę sobie opowieści Babci (w sumie na jedno wychodzi). To pozwala z właściwej perspektywy spojrzeć na wszystko. Nie inaczej było w przypadku “Zdobyć miasto”. To jednak tylko moje subiektywne wrażenia, a w dokumencie Ewy Ewart znalazło się coś co jest ważne dla wszystkich zainteresowanych tematem.

Powstańcy odpowiadają na pytania stawiane zazwyczaj przez przeciwników Powstania Warszawskiego. Po pierwsze czy Powstanie miało sens i czy w ogóle musiało wybuchnąć? Na drugą część pytania można odpowiedzieć tak i nie.

Nie – bo z wojskowego punktu widzenia szanse powodzenia były mizerne. Powstańcy dysponowali znikomym uzbrojeniem, a przeciwnik miał wszystkiego pod dostatkiem – od amunicji po lotnictwo. Na dodatek oparcie sukcesu o założenie, że z jednej strony pomogą nam Alianci, a z drugiej z odsieczą przyjdzie Armia Czerwona było po wydarzeniach z rok 1939 – naiwne.

Tak – bo każdy kto przeżył tamten czas mówił to samo – ludzie widzieli wracające z Frontu Wschodniego pobite niemieckie oddziały, do Warszawy zbliżał się front, a wszyscy Warszawiacy mieli już okupacji dość. To były okoliczności sprzyjające wybuchowi Powstania. I o tym mówią też bohaterowie filmu “Zdobyć miasto”.

Zofia Lazor ZojdaRozmówcy Ewy Ewart poruszają też inny trudny temat – ludność cywilna. Sami przyznają – nas nikt do Powstania nie zmuszał, poszliśmy z własnej woli, cywili nikt o zdanie nie zapytał. I część ludności cywilnej w pewnym momencie Powstania miała do Powstańców pretensje, choć akurat to nie oni ponoszą odpowiedzialność za to co się stało. Oni postanowili walczyć o wolną Polskę, a pod koniec Powstania walczyli o godną śmierć, co po latach okupacji, publicznych egzekucji, tortur na Szucha i na Pawiaku naprawdę miało znaczenie.

Dużo jest w tym filmie ludzkich historii, zazwyczaj tragicznych jak np. ta z rzezi Woli i jedynym ocalałym z rodziny. Trudno się tego słucha, choć jak mówi Pani Zofia Łazor ps. Zojda, ona nie chciałabym zapomnieć niczego z tamtych dni.

W filmie znalazły się też wspomnienia brytyjskich lotników z RAF, którym udało się dokonać zrzutu. Kapitan samolotu na wspomnienie tego co działo się w płonącej Warszawie traci głos i zaczyna płakać.

Ewie Ewart udało się w jakiś sposób namówić do wspomnień dwóch Niemców, którzy w 1944 roku służyli w Wehrmachcie i walczyli z Powstańcami. To ciekawy moment filmu. Zawsze intrygowało mnie jak radzą sobie z tym co działo się w okupowanej Warszawie ci, którzy byli oprawcami. Z filmu Ewy Ewart wynika, że przynajmniej tych dwóch radzi sobie średnio. Nie wiem oczywiście co robili w czasie wojny, ale trudno uwierzyć, żeby nigdy nie zrobili użytku z broni.

Na końcu filmu “Zdobyć miasto” Pani Anna Jakubowska ps. Paulinka mówi słowa, które najdokładniej oddają charakter Polaków. Anna Jakubowska ps PaulinkaMówi ona, że wierzy, że gdyby dziś Polsce zagrażało jakieś niebezpieczeństwo zewnętrzne, to przestalibyśmy się kłócić i zjednoczylibyśmy się przeciw zagrożeniu. To przykra prawda, że najczęściej właśnie jednoczymy się w obliczu tragedii lub zagrożenia. O ile w wielka narodową zgodę dziś nie wierzę (z drugiej strony skoro się kłócimy to znaczy że jest kraju dobrze?), o tyle byłbym miło zaskoczony gdyby w ramach obchodów 70. Rocznicy obyło się bez gwizdów i politycznych deklaracji. Bo to tak jakby tamtym ludziom powiedzieć, Wasza walka nie była aż tak ważna jak my. A jest dokładnie odwrotnie.

Zdjęcie Pani Zofii Łazor ps. Zojda pochodzi ze strony ahm.1944.pl
Zdjęcie Pani Anny Jakubowskiej ps. Paulinka pochodzi ze strony TVN24.pl
Zdjęcie Pani Ewy Ewart pochodzi ze strony TVN24.pl

Marek Molicki, od 1998 roku związany z branżą online. Regional Manager w Gemius SA, właściciel Popkultury, w ramach której doradza firmom które chcą osiągnąć sukces w Internecie. W przeszłości zarządzał m.in. Kultura.yoyo.pl, CGM.pl, Chip.pl oraz odpowiadał za działania online w firmach Cenega i CDP.pl (ex CD Projekt) Więcej o autorze

PODOBNE ARTYKUŁY

0

0

Brak komentarzy

Odpowiedz: