W jednym z Magazynów Gazety Wyborczej ukazał się wywiad z Piotrem Tymochowiczem, człowiekiem który zajmuje się marketingiem politycznym i doradzał m.in. Andrzejowi Lepperowi w czasie ostatniej kampanii wyborczej. Bohater wywiadu zaproponował dziennikarzowi, że jeśli ten zechce może zrobić z niego prezydenta RP

Wydaje się, że p. Tymochowicz trochę się zapędził w ocenie własnych umiejętności i możliwości, jeśli jednak dokładnej przeanalizujemy zjawisko, zdamy sobie sprawę ile można zwykłemu człowiekowi ?wcisnąć?. Zostawmy jednak politykę, a skupmy się na muzyce.

Nie od dziś wiadomo, że muzyce, bez względu na gatunek, towarzyszy marketing. Czy nam się to podoba czy nie, o sukcesie w ogromnym stopniu decyduje dokładnie wykonany plan marketingowy. Szczególnie dobrze widać to na przykładzie muzyki pop. I o ile na Zachodzie odpowiednie osoby zdały sobie z tego sprawę dawno temu, w Polsce nadal mamy raczej do czynienia częściej z przypadkiem, niż realizacją konkretnego planu.

Jeśli prześledzimy kariery Britney Spears, Backstreet Boys i innych, możemy dojść do wniosku, że w ich publicznym życiu nic nie dzieje się przypadkiem, choć dość często pokazywane jest światu jako zdarzenie wyłącznie przypadkowe.

Jak to wygląda u nas, każdy chyba zdaje sobie sprawę i nie ma sensu po raz kolejny poruszać tematu. Warto jednak spojrzeć na to, co nie zostało zrobione i nie przyniosło pieniędzy?

?There?s no business like show business?

Nie ma się co oszukiwać, w biznesie muzycznym (jak w każdym innym z resztą) liczą się przede wszystkim pieniądze. Idealiści mogą się z tym nie zgodzić, ale to ich sprawa i nie zamierzam z tym polemizować.

Kolejne części składanek z “najnowszymi przebojami”, albumy “the best of” nie zawsze, ale dość często wydawane są wyłącznie dla pieniędzy. Bo jaki walor artystyczny może mieć płyta z utworami wziętymi z kolejnych albumów i umieszczonymi na “the best of” w dokładnie takich samych wersjach? Walor finansowy, oczywiście pod warunkiem, że taką płytę odpowiednio się opakuje i wypromuje.

Dlatego też, jestem bardzo zdziwiony, że firmy fonograficzne nie zarobiły na postaciach z Big Brothera. W dwóch edycjach pojawiły się co najmniej 3 osoby, z których można było ? wykorzystując logikę p. Tymochowicza ? ?zrobić gwiazdy?. Tym bardziej, że wychodząc z domu Wielkiego Brata, dla sporej części społeczeństwa osoby te już były gwiazdami. A przynajmniej miały ?twarze?. Połowa pracy wykonała się sama, zostało tylko przygotowanie materiału, szybkie wydanie płyty i rozsądna promocja.

Przeprowadzałem kiedyś wywiad z Titusem z Acid Drinkers, który na pytanie jaka płyta młodego zespołu zrobiła na nim wrażenie, odpowiedział, że nie słucha takich płyt, bo to nie ma sensu. ?Możemy najeb*** się i we dwóch nagrać w studio operę. Bez znaczenia czy umiemy grać czy nie? ? odparł lider Acid Drinkers.

To co można zrobić w studio przechodzi ludzkie pojęcie. Wystarczy tylko dobra kompozycja, oparta na sprawdzonych patentach (piękne ballady można ?oprzeć? o trzy akordy ? a-moll, e-moll i np. C-Dur), sprawni instrumentaliści i dobry realizator. I ze studia wychodzi materiał marzenie, idealny go grania w radio. Proste? Jak widać nie zawsze?

Już widzę miny pewnych osób, które krzyczą ?gdzie miejsce na sztukę??, ?po co promować nijakość??. Już odpowiadam. Po pierwsze bo i tak ma to miejsce. Walkę z systemem można prowadzić kiedy ma się 16 lat i Martensy za pieniądze rodziców. Później punk rocka można mieć w sercu. Kwestia wyboru.

Drugi powód jest ważniejszy. Warto to robić, dla sztuki! Tak dla sztuki. Wpływy z materiałów maksymalnie komercyjnych, można przeznaczyć na wydawanie obiecujących debiutów, które powstały z potrzeby serca. Na promowanie muzyki, która powstaje w piwnicach, garażach i choćby była najlepszą na świecie, ma znikome szansę by dotrzeć dalej niż do znajomych zespołu.

Kolejny prosty mechanizm ? szkoda, że sprawy proste są najtrudniejsze?

Felieton ukazał się w CGM.pl

Marek Molicki, od 1998 roku związany z branżą online. Regional Manager w Gemius SA, właściciel Popkultury, w ramach której doradza firmom które chcą osiągnąć sukces w Internecie. W przeszłości zarządzał m.in. Kultura.yoyo.pl, CGM.pl, Chip.pl oraz odpowiadał za działania online w firmach Cenega i CDP.pl (ex CD Projekt) Więcej o autorze

PODOBNE ARTYKUŁY

Brak komentarzy

Odpowiedz: